Aktualności:

Aktualności:
14.04.13r, 22;23.

♥ Dodałam nowy rozdział :)

piątek, 15 lutego 2013

Rozdział I ."Podąrzać za marzeniami".



,,Pamiętacie, kiedy byliście małymi dziećmi i wierzyliście w bajki, marzyliście o tym, jakie będzie wasze życie? Biała sukienka, książę z bajki, który zaniesie was do zamku na wzgórzu. Leżeliście w nocy w łóżku, zamykaliście oczy i całkowicie, niezaprzeczalnie w to wierzyliście. Święty Mikołaj, Zębowa Wróżka, książę z bajki - byli na wyciągnięcie ręki. Ostatecznie dorastacie. Pewnego dnia otwieracie oczy, a bajki znikają. Większość ludzi zamienia je na rzeczy i ludzi, którym mogą ufać, ale rzecz w tym, że trudno całkowicie zrezygnować z bajek, bo prawie każdy nadal chowa w sobie iskierkę nadziei, że któregoś dnia otworzy oczy i to wszystko stanie się prawdą. [...] Pod koniec dnia, wiara to zabawna rzecz. Pojawia się, kiedy tak naprawdę tego nie oczekujesz. To tak, jakbyś pewnego dnia odkrył, że baśń może się nieco różnić od twoich wyobrażeń. Zamek, cóż, może nie być zamkiem. I nie jest ważne "długo i szczęśliwie", ale "szczęśliwie" teraz. Raz na jakiś czas, człowiek cię zaskoczy, i raz na jakiś czas człowiek może nawet zaprzeć ci dech w piersiach.

Nie re­zyg­nuj z marzeń, nig­dy nie wiesz, kiedy okażą się potrzebne i nie wiesz, kiedy mogą odmienić życie."


A więc dzisiaj nadszedł ten dzień. Dzień, w którym wreszcie mogę spełnić swoje marzenia.  Dzień wyczekiwany przeze mnie od wielu miesięcy… Co ja gadam?  Od wielu lat! Od czasów, kiedy byłam jeszcze dzieckiem.
 Tak naprawdę wszystko zaczęło się, gdy miałam mniej więcej sześć lat. Moje przedszkole w Basildon  organizowało coroczne przedstawienie z okazji Dnia Matki. Pamiętam do dziś, jak nasza przedszkolanka wyszukiwała wśród naszej grupki  ,, młodych talentów ‘’. Wybrała paru chłopców i większość dziewczynek (patrz: wszystkich, oprócz mnie). Jak zawsze. Widocznie nie nadawałam się na ‘aktorkę’ . Siedziałam cicho w koncie, gdy kobieta tłumaczyła kto na jaką rolę zasłużył. Moja najlepsza przyjaciółka (o niej później ) skakała z radości, a na jej rumianej twarzyczce zagościł szeroki uśmiech. Nic dziwnego – jaki dzieciak by tak nie robił? Przecież Amy dostała główną rolę. Patrzyłam na to z zazdrością. Może faktycznie nie miałam talentu aktorskiego, ale czy to powód, żeby nie dać sześcioletniemu dziecku choćby najmniejszej roli? Nie. Te całe przedszkole brało to na poważnie. Całą tą szopce. Wiecie jak musiałam się czuć? Sama, pośród cieszących się dzieci, które były doceniane..  Rozglądałam się po sali, gdy Amy odwróciła głowę i spojrzała prosto w moje oczy. Chyba widziała w nich ból i smutek (wiem, możecie pomyśleć, że to dziwne, że sześciolatka wie, co to ból i smutek w oczach. Ale jednak.). Podeszła to przedszkolanki i szepnęła coś do niej. Starsza kobieta tylko się uśmiechnęła i ruszyła w moim kierunku.
- Podobnie ładne śpiewasz – zaczęła siadając koło mnie.
Ja? Ładnie śpiewam? Nie wiedziałam co odpowiedzieć, bo nie miałam pojęcia czy ładnie śpiewam, czy też nie. Nigdy nie zwracałam na to szczególnej uwagi. Zresztą mało kiedy wykonuję tą czynność – tylko jakieś krótkie piosenki dla dzieci. Spojrzałam na jej zmarszczoną twarz… Coś podkusiło mnie, by potwierdzić tą ‘plotkę’. Pewnie dlatego, że chciałam bardzo, ale to bardzo wystąpić w tym przedstawieniu.
- To wspaniale się złożyło – rzekła przedszkolanka. W jej smutnych, szarych oczach można było dostrzec iskierkę nadziei. – Co roku jest organizowane to samo.. Więc w tym roku wszystkich zaskoczymy wszystkich piosenką! Tak, tak. Jakoś nie zauważyłam żeby inne dzieci z tego przedszkola posiadały talent do śpiewania. Ale ty? Ty możesz go jednak mieć..
Spojrzała na mnie i poklepała po ramieniu. Wstała i podeszła do swojego biurka, po czym wróciła z kartką na który zapisany był króciutki tekst.
- Za tydzień przedstawienie. Masz się tego nauczyć. Tylko pamiętaj – musisz ich wszystkich powalić z nóg! Będziesz naszą małą gwiazdką – zaśmiała się i wróciła do swoich wcześniejszych obowiązków.
Tak więc cały tydzień spędziłam na nauce tego tekstu. Gdy przyszedł dzień występu razem z mamą (ojca już wtedy nie było -,-) wybrałam się na przedstawienie. Moi rówieśnicy odegrali identyczną scenkę jak co roku. Krótki fragment pewnej, angielskiej opowieści o dzieciach i ich matce. Oczywiście zakończyło się oklaskami wszystkich zgromadzonych. Kiedy kobiety miały już zamiar wychodzić, oczywiście dumne ze swoich pociech, nasza przedszkolanka ogłosiła jeszcze jeden, krótki występ. Zaciekawione panie wróciły na miejsca.
Ubrana w śliczną, białą sukieneczkę w różowe kwiatuszki wyszłam na scenę. Wszystkie oczy skierowane były ku mnie. Odchrząknęłam i wydukałam jakąś specjalna dedykacje dla mojej matki, która siedziała w drugim rzędzie cała rozpromieniona. Zaczęłam się kołysać wraz z melodia przygrywaną na starym fortepianie przez naszą przedszkolankę.

Mommy, mommy, I love you mommy
This is your special day
Flowers and presents
And breakfast in bed
Whatever you wish for
I'll give you instead.
Jedyne czego się wtedy  bałam,  było to, że źle wypadnę I mama nie będzie ze mnie dumna, jak inne kobiety z swoich pociech. Ta myśl najbardziej mnie przerażała. Ale gdy spojrzałam na tą drobną brunetkę szczerzącą się do innych matek i mówiącą ,,To moje dziecko! Patrzcie”, poczułam nagły przypływ odwagi. Wszystkie obawy zniknęły. Przyłożyłam mikrofon bardziej do ust.
Mommy, mommy, I love you mommy
No chores for you today
Bear hugs and kisses
To show how I feel
I love you mommy dear

Baking, cooking
Washing and working
Making our house a home
Always helping
Care for my well being
I never feel alone.

Muzyka ucichła, a ja razem z nią. Już koniec. Spojrzałam na widownie. Kobiety klaskały, a niektóre nawet piszczały. Na policzku mojej mamy zobaczyłam łzę radości. Lekko się ukłoniłam i pobiegłam wtulić się w jej ciało. ,,Masz wspaniałą córkę. Pierwszy raz widzę, żeby sześcioletnie dziecko tak ślicznie zaśpiewało. Nie było słychać choćby najmniejszego fałszu!”, ,,Rose! Czemu nie mówiłaś, że Vanessa ma tak przecudny głos? Po prostu złote dziecko!”, ,,Musisz być teraz na pewno dumna. Z takiego skarba?”. Te i wiele innych komentarzy obsypało moją matkę. Na wszystkie z nich lekko skinęła głową i dziękowała.
- Mamo – zapytałam. – Czy jesteś ze mnie dumna?
Kobieta spojrzała na mnie wzrokiem pełnym czułości. Lewym rękawem otarła łzę spływającą po jej policzku.
- Zawsze byłam, głuptasie – odpowiedziała i mocno mnie przytuliła.


I właśnie tamten dzień zadecydował co chcę robić – chcę zostać zawodową piosenkarką. Niektórzy mogą pomyśleć, ze to głupie, na pewno się nie spełni. Ale.. Gdyby wszyscy tak pomyśleli nie było by na świecie muzyki, bo przecież nie było by piosenkarzy. (patrz:  Olly Murs, One Direction, Leona Lewis, Alexandra Burke i wielu innych). Ja nie zamierzałam się poddawać. Będę walczyć i podążać za marzeniami. Za wszelką cenę!

Luty 2013. Był pochmurny, zimowy dzień. Wiatr podmuchałam w moje ciemnobrązowe włosy. Stałam przed wielkim budynkiem w samym centrum w Londynie. Moje serce skakało jak głupie. Musi się udać, musi – powtarzałam w myślach. Na pewno się uda. Muszę dać z siebie wszystko. Poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu
- Chodźmy – powiedziała moja mama, próbując się przy tym uśmiechnąć, lecz nie wyszło jej to najlepiej. Jej głos drżał – widać było, że się stresuje. Mocno stresuje. Może nawet bardziej niż ja.
Spojrzałam na nią, a chwilę później na moją najlepszą przyjaciółkę – Amy. Potem znów przed siebie i skinęłam głową. Wszystkie trzy ruszyłyśmy ku ogromnemu budynkowi.
Teraz przyszła chwila na mnie. Mam kilka minut, by pokazać, że jestem dobra, że dam radę przebić się przez pozostałych uczestników, że mi zależy, że mam ten talent.  Jeśli przejdę ten casting będę już szczęśliwa, niezależnie czy odpadnę jeszcze przed finałem. Ale ten program to moje największe marzenie. Gdybym tylko wygrała ten głupi x-factor stałabym się gwiazdą – prawdziwą, znaną gwiazdą. Nie, nie chodzi mi o sławę. Chcę tylko podzielić się światem z swoim talentem. Koniec śpiewania w cuchnącym barze – czas na profesjonalne podejście do tej sprawy. Bo mój głos jest cząstka mnie, bez niego byłabym nikim. Przynajmniej tak wtedy myślałam…
Stanęłam na środku korytarzu, który chyba był raczej czymś w stylu poczekalni. Na opartych o pomarańczową ścianę fotelach siedzieli różni ludzie – zaczynając od nastolatków, kończący na dorosłych. Wszystkie oczy zwróciły się na mnie, każdy chciał zmierzyć wzrokiem swoją konkurencje. Nikt nic nie mówił, było żenująco cicho.
Rozejrzałam się po małej ,,poczekalni”. Nic wielkiego nie przykuwało mojej uwagi, gdy nagle drzwi wejściowe się otworzyły i ktoś wszedł. Nim zdarzyłam odwrócić się w tę stronę, zauważyłam jak większość nastolatek wstaje, wpatrując się w tamtą stronę z rozchylonymi ustami. Ich miny zmieniły się z zamorduję-cię-dziś-w-nocy-jeśli-przejdziesz, na O-Boże-O-Boze-o-Boże! Amy również odwróciła się i krzyknęła:
- One Direction!
Odwróciłam głowę. W drzwiach stało trzech chłopaków. Zaraz, zaraz - czy ich nie było pięciu? Czarnowłosy mulat, niski blondyn i chłopak o orzechowych oczach. Wszyscy uśmiechnięci wszelki pewnym krokiem do środka. Zaraz… Co oni robią na castingu, skoro zajęli w tym programie III miejsce, jakieś około 2 lata temu? Wysłałam pytające spojrzenie w stronę ich fanki (patrz: Amy).  Ta uśmiechnęła się lekko i wyszeptała:
- Zapomniałam Ci powiedzieć… Wyczytałam gdzieś w Internecie, że mają pojawić się na jednym z castingów do x-factora. Ale naprawdę nie wiedziałam, że to dzisiaj! A w ogóle to oni przyszli tylko popatrzeć, Nie będą sędziować.
Kilka nastolatek podbiegło do chłopaków, wyciągając aparaty i kartki. Super, jeszcze więcej ludzi = jeszcze więcej stresu.
- Z tego co pamiętam, było ich pięciu.. – mruknęłam. Te dwa lata temu oglądałam jeden z ich występów, chyba ten finałowy.
- Bo jest ich pięciu.. Ogólnie.. Na razie widzę tylko Zayna, Nialla i Liama. Może tych dwóch dojdzie później lub po prostu mają inne sprawy? – spojrzała na mnie i wzruszyła ramionami. -  Ale to nie ważne. Czy mogłabyś zrobić mi z nimi zdjęcie?
Super, ja tu się stresuje przed moim występem, a ta prosi mnie o zrobienie jej zdjęcia z jakimś tam One Direction. No, ale cóż. Wyjęłam aparat i razem z Amy podeszłyśmy do chłopaków (oczywiście, gdy już ten ,,tłum” nastolatek się zszedł jarając się autografami -,-). Amy, jak na kulturę przystało, zapytała się ich, czy może zrobić sobie z nimi zdjęcie. Oczywiście się zgodzili. Pstryknęłam szybko dwie fotki, zauważając przy tym, że są naprawdę przystojni. Podziękowałyśmy i wróciłyśmy na swoje dawne miejsca. 3/5 One Direction znikło za drewnianymi drzwiami.
Znów zapanowała cisza. Słychać było tylko regularne stukanie, gdyż jakaś rudowłosa dziewczyna, okołu dziewiętnastki, stukała wiadomość na komórce. Inne dziewczyny wpatrywały sie w swoje paznocie, lub po prostu z stresu je obgryzały. Było tam też parunastu chłopaków. Stali oparci o ścianę wpatrując się w swoje adidasy. Jakaś starsza kobieta co chwila nuciła kawałek jakieś piosenki (pewnie tej, którą planowała zaśpiewać).
Nagle drewniane drzwi otworzyły się i stanął w nich niski, wąsaty mężczyzna (chyba producent). W lewej ręce trzymał pewną listę, od której nie odrywał wzroku.
- Vanessa Argon – powiedział niskim głosem wyczytując z popisanego papieru.
Więc tak oto zaczęły się castingi do x-factora. Pierwszą uczestniczką została jakaś Vane… Ale zaraz.. Przecież Vanessa Argon to ja! Ja! boże, ja! No, chyba, ze jest tu jakaś inna o tym samym imieniu i nazwisku... Nie, nikt nie wstał. Czyli to jednak o mnie chodzi! Ale...Nie, nie teraz! Serce skakało jak oszalałe. Jak szedł tekst? jak szedł tekst tej piosenki? Wszystkiego zapomniałam! Stres wyżerał mnie od środka. Czemu akurat ja? Czemu ja pośród tych kilkudziesięciu osób? Szczerze nie wiedziałam co zrobić. Chciałam się sprzeciwić, poprosić, by przerzucili mnie na sam koniec - jako ostatnią uczestniczkę. Tylko nie teraz. Nawet się nie rozgrzałam. O nie! Nie rozgrzałam głosu! Wyjdzie fatalnie... 
 Chyba w siebie zwątpiłam...
Spojrzałam pytającym wzrokiem na mamę i Amy. Obie uśmiechnęły się blado i skinęły głowami. Wiec chyba mam iść... Wzięłam głęboki oddech. Obrzuciłam spojrzeniem wszystkich znajdujących się w ,,poczekalni", którzy uważnie się mi przyglądali. Nie mogę się poddać, nie w takim momencie... Zacisnęłam mocno powieki i weszłam za wąsatym mężczyzną do ,,castingowej sali".

-----------------------------------
Czerwonym kolorem będę zaznaczać wydarzenia, które wydarzył się dawno temu :D . 
Czekam na Wasze komentarze <3 :) .

2 komentarze:

  1. Bardzo dobry rozdział :) Podoba mi się Twoje podejście do tej historii. Mimo że to dopiero pierwszy rozdział, już zdążyłam polubić główną bohaterkę :D Nie mogę się doczekać jej spotkania z 1D i rozwinięcia wątku zazdrości Harrego! Brawo (:

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z panią powyżej :D
    Już mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń